Skip to main content

Przedszkolak w Operze

Royal Opera House w Covent Garden, czyli instytucja z niekwestionowanej najwyższej półki otworzyła w sobotę 22 listopada swoje szacowne podwoje dla rodzin z dziećmi w wieku tak na oko 2-14.  Program rozrywek zaczął się o 11.00 rano.

Dzieciarnia rozbiegła się do różnych atrakcji, wśród których było robienie rekwizytów, prezentacja makijażu charakteryzacyjnego, przymierzanie kostiumów w garderobie, wystawa masek, które można było dotknąć, przymierzyć i powąchać. Miło było popatrzeć na rozbawione dzieci i rodziców uginających się pod ciężarem osiemnastowiecznych krynolin i żupanów, czy wsadzających sadystycznie palec w oko zakrwawionej ściętej głowy w rekwizytorni.

Każde dziecko dostało też drobny upominek w postaci torebki z odznaką ROH, zestawem kredek i kolorowanką tematyczną.
Wszędzie dostępne były broszurki z librettem opery oraz informacjami o kompozytorze.

O 15.00 zabawa przeniosła się na widownię gdzie obejrzeliśmy Eliksir Milości Donizettiego (L’Elisir d’amore).

Pomimo, że średnia wieku zdecydowanej części widzów oscylowała w granicach 5-10 lat, przedstawienie upłynęło we względnej ciszy i zapatrzeniu.
Samo przedstawienie pokazane było bez skrótów czy uproszczeń pod kątem dziecięcej publiczności.

Wybór tej a nie innej opery na pewno był nie bez znaczenia. L’Elisir d’Amore jest opera lekką i łatwą w odbiorze, pełną elementów komediowych.

Angielskie napisy na pewno ułatwiały odbiór, ale miałam chwilami wrażenie, że głównie rodzicom. Dla wielu dzieci archaiczny język przekładu mógł stanowić wręcz kolejną barierę językową.
Sporo było też dzieci nie potrafiących jeszcze czytać. W rzędzie za nami jedna pani z poświęceniem szeptała angielskie tłumaczenie małemu chlopcu. W pewnej chwili chłopiec zapytał z desperacją w głosie; “babciu, ale co to naprawdę znaczy?”

W Londynie tyle się zawsze dzieje, ze łatwo coś niepowtarzalnego przegapić. Mnie i mojej rodzinie udało się nie przegapić sobotniego popołudnia udalo tylko dlatego, ze od kilku lat jestem na różnych około teatralnych listach emailowych, między innymi The Official London Theatre przesyła mi regularnie informacje o wydarzeniach bieżacych w teatrze tzw. rodzinnym. Po kilku dobrych latach regularnego kupowania biletów do Polka, Unicorn i New Wimbledon Theatre jest to zrozumiałe, właściwie dziwię się, że nie mam w tych placówkach karty stałego klienta. Gdybym jednak nie miala takiego podgladu od kuchni na londyńskie wydarzenia teatralno- kulturalne to sobotnia impreza przeszlaby obok nas zupełnie niezauważona.  Impreza pod hasłem opera dla dzieci zupełnie nie była nagłaśniana w mediach, wiadomość o niej rozeszła się taka właśnie pocztą pantoflową. I to skutecznie się rozeszła, bo wolnych miejsc nie było wcale. W sumie trudno sie dziwić, bo okazja do obejrzenia opery w Covent Garden za £20 od osoby nie zdarza się często.

Sobotnia przygoda z operą dla najmłodszych odbyła się z inicjatywy ROH w cyklu Welcome Performances organizowanych z ideą zaszczepienia bakcyla teatralnego u najmłodszego pokolenia.

Welcome Performances są organizowane z myślą o rodzinach, które nigdy wcześniej nie były z dziećmi w operze. Organizatorzy informują, że ze względu na duże zainteresowanie tego typu wydarzeniami, każda rodzina może wziać udział w tego typu przedstawieniu tylko raz. Do wyboru jest opera albo balet.

Szczegóły tutaj:

http://www.roh.org.uk/learning/families/welcome-performances

http://www.officiallondontheatre.co.uk/family-theatre/