Skip to main content

Zwiedzamy Wyspy

Chislehurst Caves, Kent
Malo znane miejsce, a z pewnoscia warte zobaczenia, swietny pomysl‚ na spedzenie deszczowego dnia w okolicach Londynu. Wejscie do jaskin„ znajduje sie niecale 5 minut od stacji Chislehurst, dokad podróz z centrum Londynu (z Charing Cross) trwa równo pól‚ godziny.

Jaskinie Chislehurst sa formacjami kredowymi, sztucznie wyrzezbionymi przez czlowieka.

Wedlug legend i ulotki informacyjnej przy wejsciu, historia jaskin Chislehurst siega czasów druidów, potem byly one wykorzystywane w czasach rzymskich i wczesnej epoce anglosaskiej.

Wedlug bardziej wiarygodnych juz przekazów, w 18-tym i 19-tym wieku istniala w nich kopalnia krzemienia i kredy, a na poczatku 20-tego wieku rozlegla hodowla pieczarek. W czasie pierwszej wojny swiatowej znajdowal sie tutaj magazyn amunicji.

W latach 1940-1945 jaskinie te sluzyly za schron mieszkalny dla okolo 15 tysiecy okolicznej ludnosci. W zimie 1940-41 w jaskiniach tych kazdej nocy nocowalo okolo 8000 osób, i temu poswiecona jest zdecydowana wiekszosc podziemnej ekspozycji. Na trasie zwiedzania jest miedzy innymi zbiorowa sala sypialna z potrójnymi lozkami pietrowymi, dajaca dobre wyobrazenie o warunkach w jakich ludzie mieszkali tu w czasie wojny.

W latach 1950-1970 na malutkiej scenie w jaskiniach wystepowalo wiele znanych gwiazd rocka, zanim staly sie slawne, miedzy innymi Jimi Hendrix, The Who i The Rolling Stones.

Chislehurst Caves zwiedza sie tylko z przewodnikiem, w grupach 10-15 osobowych, zwiedzanie zaczyna sie co godzine o równej godzinie i trwa ok. 45 minut. Po zakonczeniu zorganizowanego zwiedzania jest mozliwosc zostania troche dluzej w przedsionku jaskin.

Przewodnicy oprowadzajacy grupy sprawiaja wrazeenie, ze sami dobrze sie bawia, i opowiadaa wiele ciekawych anegdot zwiazanych z historia jaskin. W jaskiniach jest miedzy innymi kosciól‚ konsekrowany w latach 1930-tych przez ówczesnego biskupa Rochesteru. W tym podziemnym kosciele odbyl sie w czasie wojny chrzest dziewczynki, która urodzila sie równiez tutaj w jaskiniach, w podziemnym szpitalu w 1944. Na pamiatke tego, ze dziewczynka urodzila sie w jaskini, jej matka nadala jej imiona Cavena Rose, od angielskiego slowa cave – jaskinia.

Cavena nie byla zachwycona swoim imieniem i oficjalnie zmienila je przestawiajac kolejnosc imion na Rose Cavena. Te i wiele podobnych historii opowiada grupie przewodnik w trakcie zwiedzania jaskin.

W ramach urozmaicenia zwiedzania w pewnym momencie przewodnik odbiera grupie, i chowa gdzies, wszystkie lampy parafinowe, gasi swoja latarke, co na chwile daje wyobrazenie o tym jak wyglada kompletna, absolutna ciemnosc.

Skontaktuj się z nami

[formidable id=5]

Fort William i okolice, Wielkanoc 2007
Dla osob podrozujacych samochodem z Londynu Szkocja zaczyna sie poznym popoludniem, czesto po wielu chwilach zwatpienia czy w ogole istnieje. M4, M25, M6, dlugie godziny pt. are we there yet, i oto nagle jest, Scotland Welcomes You.

Glasgow
Pierwsze wrazenia to Glasgow, niestety tylko zza szyby samochodu, bo jest juz 16-ta, a przed nami wizja bezautostradowej kretej drogi nad jeziorami, przez gory, do Fort William (A82).

Glasgow mile nas zaskakuje elegancka architektura, bo spodziewalismy sie, glownie z powodu niewiedzy, miasta przemyslowo-robotniczego. A tu duzo ladnych okazalych budynkow z szarego kamienia, dostojne kamienice, palacyki. Niestety nie wiemy co mijamy.

Zaraz za miastem wjezdzamy w krajobraz bajkowy, pierwsze z niezliczonych jezior, potem droga wije sie wsrod gor, ktore na poczatku kwietnia wygladaja szaro i ponuro. Nachodza nas watpliwosci czy to na pewno dobre miejsce na wakacje z trojka dzieci…… Przez nastepna godzine mija nas doslownie kilka samochodow, dookola wyschnieta trawa, spalone drzewa na zboczach gor, cisza ogromna. Az wreszcie zmiana krajobrazu, kolejne jeziorko (Loch Linnhe) i wreszcie Fort William. 10 godzin od wyjazdu z Londynu.

Fort William
Miasteczko turystyczne, nieduze, sympatyczne, jedna ulica deptak, Morrisons, Tesco, Highlands Information Centre, pare restauracji, wycieczki statkiem po jeziorze, kilka talerzy Cyfry Plus.

Torlundy Farm

3 mile na polnoc za miastem, przy A82 w strone Inverness. Tutaj mieszkamy, w jednym z 8 tzw. Great Glen Chalets, lub jak kto woli log cabins. Bardzo trafiony wybor. Widok z okna wrecz bajkowy, kojacy dla miastowych gosci – gory, las, jedna drewniana chatka, stado owiec, dwa czarne konie.

Okolica i same domki do obejrzenia i zarezerwowania tutaj: Great Glen Chalets

Domek jest wystarczajaco duzy dla 5 osob, z tym ze wlasciciele zakladaja, ze sa one przeznaczone dla 4 osob, czyli 5 osoba placi dodatkowo i spi na dostawianym lozku polowym w salonie. Domek sklada sie z dwoch sypialni, duzego salonu, kuchni i lazienki z wanna i prysznicem. Jest telewizor, odtwarzacz DVD, CD. Kuchnia z pelnym wyposazeniem, kuchenka elektryczna, piecyk, grill, mikrofalowka. W okresie Wielkanocy (poczatek kwietnia) cena za 7 nocy wynosi £360 za 4 osoby, lub £410 za 5 osob. My za te sama cene mieszkalismy 9 nocy. Posciel jest wliczona w cene, ale reczniki trzeba dodatkowo zamowic u gospodarzy.
Wlasciciele mieszkaja na farmie jakies 100 metrow od domkow. Moje dzieci codziennie wieczorem biegaly na farme karmic przez plot konie i kucyka.

Okolice Fort William

Mozliwosci spacerowe ogromne. Troche mniejsze z trojkolowym wozkiem terenowym i mala Alexia wiek 20 miesiecy…..
Ale i tak zrobilismy pare kilkugodzinnych dlugich wycieczek, m.in. Great Glen Canal Walk, Riverside Walk u stop Ben Nevis, spacer za wiaduktem Glenfinnan.

Oprocz tego w dniu mglisto deszczowym zaliczylismy muzeum Treasures of the Earth – edukacyjna godzina na temat mineralow i kamieni szlachetnych.

Lokalny zamek, Inverlochy Castle, jest delikatnie mowiac malo okazaly. Ten zamek to obecnie po prostu szkielet scian, ale ladnie polozony nad rzeka. Dzieciaki stwierdzily ze to swietne miejsce do zabawy w ksiezniczki uwiezione w (nieistniejacej) wiezy i ratujacego je rycerza.

Urquhart Castle i Loch Ness

Obowiazek turysty w Szkocji. Potwora brak. Z wyjatkiem bardzo sympatycznego potworka w glebokim fiolecie – reklama Cadbury nad brzegiem.

Nad Loch Ness najciekawsza atrakcja to Urquhart Castle. Malowniczo polozony, otoczony wodami Loch Ness. Tak, wiem, ze naduzywam tego slowa, ale cale Highlands sa tak malownicze, ze nie da rady inaczej ich opisywac.

Isle of Skye

Rzekomo najpiejkniejszy z pieknych zakatek Szkocji. Nastawieni na jeden z cudow swiata, moglismy sie tylko rozczarowac i tak sie stalo. Moze dlatego ze w tym dniu mgly nie chcialy sie rozejsc przez caly dzien, a moze dlatego, ze takich pieknych miejsc jest wszedzie sporo. Dojazd na wyspe albo promem z Mallaig, albo przez most samochodowy. Obie trasy warte polecenia. Do Mallaig z Fort William bardzo ladna trasa samochodowa, chociaz droga miejscami na tyle waska, ze zamykalam oczy przy mijankach. Nie, nie ja prowadzilam. Droga przez most jest o tyle ciekawa, ze niedlugo po wjechaniu z powrotem na lad staly mija sie malutki zameczek cudenko, niestety nie zapisalam nazwy – moze ktos pomoze?

Glenfinnan Monument, Glenfinnan Viaduct i okolice

Pomnik upamietniajacy ostatnia wyprawe wojenna Bonnie Prince Charlie. W ostatnich latach pielgrzymki turystow ciagna tam jednak glownie w zwiazku z Harry Potterem, jako ze sceny na jeziorze byly krecone wlasnie tam. Glenfinnan Viaduct byl rowniez wykorzystany w filmie.

Po drodze z parkingu do Glenfinnan Viaduct jest okazja zobaczyc stado na wpol oswojonych jeleni. Jelenie zreszta przechadzaja sie tuz obok drogi w wielu innych miejscach, ale tutaj jest chyba ich rezerwat.

Stronthian
Mozna wybrac sie do Stronthian w drodze powrotnej z Glenfinnan Monument do Fort William bardzo malo uczeszczana droga, lub mozna tam tez dotrzec o wiele szybciej korzystajac z promu kilka mil na poludnie od Fort William.

W Stronthian atrakcja nie tylko dla dzieci byl punkt obserwacyjny, z ktorego swietnie mozna obserwowac zycie prywatne rodziny fok. Dla amatorow bird watching to miejsce to podobno jeszcze wieksza gratka.

Ben Nevis
Na szczycie nie bylismy, bo niestety z wozkiem wejsc sie chyba nie da. Wyprawa w obie strony z parkingu tuz po wyjechaniu z Fort William zabiera, wedlug informacji w centrum wspinaczek, spokojnym tempem ok 4-5 godzin. Trasa wyglada nieskomplikowanie i widzielismy rodziny z dziecmi w wieku mlodszo-szkolnym wybierajace sie na szczyt. My poprzestalismy na Riverside Walk, i krotkim spacerze wzdluz West Highland Way.

Jacobite Steam Train
Polecany w przewodnikach, niestety nie zaliczylismy bo pociag kursuje tylko w bardzo wasko pojetym sezonie letnim.

Portsmouth
Historic Waterfront w Portshmouth to ciekawa propozycja na weekendowy wypad. Glowna atrakcja jest wiktorianski okret wojenny HMS Warrior.